Nostradamus, czyli jak Michał został wróżką
Bardzo mnie bawiło, że z nieodłącznej torebki mojej belgijskiej kumpelki wystawała zawsze jakas książka z cyklu "psychologii popularnej". Mam tu na mysli smęty pod hasłem "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" albo "Women who love too much". Zresztą, sama czytająca, czyli moja ukochana Anne Marie, traktowała te lektury z dystansem nieco się z nich podsmiewając. A ja tylko raz, w knajpie o uroczej nazwie Delirium Tremens, sięgnęłam po jakąs fascynującą pozycję, którą akurat Anne Marie miała przy sobie, aby wypełnić jakos pustkę po tym, jak moja współpijąca na moment zniknęła w toalecie. I usmiałam się jak norka przy lekturze trzech stron wstępu.
A stało tam o tym jak to panowie traktują każdą pojawiającą się na ich drodze trudnosć jako wyzwanie, zadanie do rozwiązania i możliwosć sprawdzenia się. Zas panie, te istoty z Wenus, w sytuacjach trudnych potrzebują współczucia i zrozumienia, potrzebują być wysłuchane w milczeniu i nawet rad nie potrzebują tylko tej uwagi i kiwania głową ze zrozumieniem własnie.
Usmiałam się wtedy, bo pomyslałam o moim ojcu, ktory gdyby nie twarde jaja mojej matki dawno zginąłby przytłoczony ciężarem rzeczywistosci. Mimo swego prącia. Ciągle czynnego i nielichych rozmiarów, jak kiedys w przypływie szczerosci wyznała mi Mama Z Jajami. Dodam, że w momencie, gdy mi to wyznała już od dawna byłam pełnoletnia. I po tak zwanych przejsciach. Żeby nie było.
Słowa z tej "psychologii popularnej" stanęły mi znów przed oczami tydzień temu. Siedziałam nad kokosowym latte, na przeciwko Michała, w kieleckiej kafejce i jęczałam, i miauczałam jak to tylko ja potrafię, że jestem BEZDOMNA i nie mam gdzie się zahaczyć w Wawie. Michał nie stanął wówczas na wysokosci męskiego zadania, bo to w końcu nie jego rola wobec wieloletniej kumpeli i nie pokiwał ze zrozumieniem głową. Co mnie bardzo wyprowadziło z równowagi. Rzecz jasna. I zrozumiała.
Ku własnej rozpaczy usłyszałam jedynie:
a) dasz sobie radę
b) znajdziesz cos
c) czy jak już znajdziesz to mogę przyjechać?
d) twarda jestes
e) cos wymyslisz
f) ty to masz szczęscie w życiu
W moich oczach zabrakło mu tylko szklanej kuli, talii kart i czarnego kota. I słów: widzę, przyszłosć widzę...jasną...No i nie skasował na koniec seansu stówy jak szanująca się wróżka.
W trzy dni po tym wydarzeniu i jednym ważnym telefonie zza oceanu siedzę sobie w chacie, jaka mi się na tym etapie mojego życia nawet nie marzyła. Samo centrum stolicy; przystojni ochroniarze w bonusie; szesćdziesiąt metrów kwadratowych; wanna, w której mogę pływać; łóżko, w którym dałabym radę się zgubić; zmywareczka w kuchni; balkon w sam raz na grilla; internet działający po nocnej interwencji Pewnego-Niezastąpionego-i-Technologicznie-Inteligentnego-Prawie-Sąsiada - wszystko nowiutkie i bielusieńkie po mojej czterogodzinnej walce ze scierą w ręce. I na dodatek wszystko tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji. Na pewien dłuższy czas.
Komentarz Michała:
czyli, że zjawię się w piątek.
A niechaj i tak będzie. Przepowiednia się sprawdziła. Z tej okazji zapraszam więc wszystkich zainteresowanych do składania mi wizyt w ten weekend na Nowogrodzkiej. Dokładny dzień i godzina bez większego znaczenia. Już my się tu nudzić nie będziemy.

8 Comments:
kobiet plazmowa, az zaluje, ze mnie tam nie bedzie w tej krainie plazmy, mlekie i miodem plynacej..! :-D :-D :-D
BTW..gdy kolejnym razem w polocie stukniesz coz podlegajacego pod cenzure (jak np.:pracie tatusia/jadra mamusi) to PLIZZZZZ daj znak, notke, cokolwiek! bodaj czerwona kropke na pocztku takowej wypowiedzi, bo, wez pod uwage, ze niejeden z twych zagorzalych czytelnikow moze podczas czytania miec usta wypelnione graca herbata i dwoma sponge-cakes w polewie czekoladowej! ..co dalej chyba nie musze juz tlumaczyc, zmiany w wygladzie i uzyciu mojego laptopa sa nieodwracalne ;-)))
x
inspiracja peniskiem? no prosze!
Zeby nie było wątpliwosci: nie lubię małych fiutów. Jak panowie, co lubią duże biusty, ja też chcę mieć, co złapać w rączkę.
patrz, Ula, człowiek się namęczy, napisze mega-wpis, a tym i tak tylko jedno w głowie. ech.
wcale ze nie prawda! :-) bo to wpis zainspirowal ta jednoznaczna debate..ja sie nadal czuje zaszokowany.. ;-) uprasza sie szanowne panie o poszanowanie meskiej godnosci! ;-)) xx
Czego poszanowanie???
utarl sie niezdrowy schemat, jakoby to kobiece cialo bylo obiektem wicznego pozadania i naduzyc ze strony plci brzdkiej(?) i tu sie zgodze, ze pracie do obiektow atrakcyjnych nie nalzy, aczkolwiek, to nie oznacza, ze kobiety (szczegolnie te z twardymi jajami) maja prawo wyzywac sie na nas umocjonalnie uposledzonych szowinistach tylko za fakt posadania penisa! a swoja droga to sam chetnie bym coz duzego w raczke zlapal (w ramach solidaryzacji z kobietami z Venus ;-)) xxx
Bo nie to ładne,co ładne - tylko co się komu podoba ;-)))
Prześlij komentarz
<< Home