Bon bin, c'est parti ...
No i tak. Wyjeżdżam. Za parę godzin. Powrót do Krainy Wiecznych Sniegów. Ah, yo.
No i tak. Wyjeżdżam. Za parę godzin. Powrót do Krainy Wiecznych Sniegów. Ah, yo.
Rzecz nie napawa mnie optymizmem, wyznaję szczerze.
Ale nie napawa mnie nim również siedzenie na spakowanych już walizkach. Chciałabym tak jak u dentysty: szybko i bezbolesnie. Stanowczo. Ale się nie da.
Jestem zbyt zdenerwowana i przygnębiona, żeby opowiadać jak upłynęły mi ostatnie dni. A mijały na przemian: z usmiechem i placzem na ustach, tudzież w kącikach oczu.
Ach, yo. Koniec tropikalnych wakacji. Jest plus 10 na termometrze...

3 Comments:
oranyrany, to juz, a ja przegapiłam moment. no nic, do zobaczenia w Warszawie.
o nie wierze, ze to juz koniec tych uroczych opowiesci o zyciu pieknej uli na obczyznie. czytalem z zapartym tchem. Ale skoro bedziesz w polsce, to moze moglibysmy sie spotkac?
Tylu facetow nie moglo sie mylic ;)
???????
Prześlij komentarz
<< Home