sobota, grudzień 31, 2005


OLD AND MERRY ENGLAND

Ten, kto był w Paryżu, był w Paryżu. Ale nie we Francji. Kto zna Nowy Jork, zna Nowy Jork. Ale nie Stany Zjednoczone. Kto widział Kraków, widział Kraków. Ale nie Polskę. Kto zwiedził Londyn, zwiedził Londyn. Ale nie Wielką Brytanię.
I te de. I te pe.

Dobra. Spędziłam trzy miesiące w Devon. Myslałam, że wiem, z czym się Anglię je. Dzisiaj dotarło do mnie, że źle myslałam.
Lato w Anglii, to nie Anglia. A już na pewno nie Wielka Brytania.


Wielka Brytania to kanapki z boczkiem na sniadanie.
To stada oznaczonych niebieską farbą owiec, co beztrosko pasą się przy torach czasem tylko podnosząc czarne łby i patrząc ze zdziwieniem na mijający je pociąg.
To deszcz, który nie pada tylko wisi nonszalancko w powietrzu zamieniając je w gęstą zupę, przez którą ledwo widać, że rzeka, co była tu jeszcze parę godzin temu wyszła i niedługo wróci.
To rozsiane w najmniej spodziewanych miejscach normańskie ruiny, na które patrzysz i nie wiesz, czy od nadmiaru wrażeń oczy zaszły ci już romantyczną mgłą, czy też ta mgła faktycznie tam jest.
To mysl o filiżance gorącej herbaty, która nadaje życiu powiew egzotyki, gdy otula cię szczelny płaszcz nieprzeniknionej zimowej szarosci.
To Bristol, przez który maszerujesz dziarsko z myslą dotarcia do centrum, tylko po to, by odkryć jak bardzo umowna jest granica między pojęciem "centrum" i "przedmiescia".
To Cardiff, gdzie z dwunastowiecznej baszty w srodku miasta ledwo widać oddalony o kilkaset metrów słynny Millenium Stadium a na ulicy słychać język, który jesli już z czyms w ogóle może się kojarzyć, to chyba tylko z zaginionym Avalonem lub królową Elfów.

I kiedy to już pojmiesz, zaczynasz rozumieć dlaczego to tu spiewał mityczny Osjan. I dlaczego Tolkien nie mógł być innej narodowosci i po prostu MUSIAŁ być Anglikiem.

A ja trwam sobie w stanie lekkiego oszołomienia, całkowicie zaskoczona tym banalnym odkryciem, że aż do tej chwili byłam częscią tej ciemnej ludzkiej masy, która ucząc się języka GLOBISH z pobudek czysto racjonalnych i ekonomicznych nie ma absolutnie bladego pojęcia jak bogata, odmienna i niedoceniana kryje się za nim kultura.

Howgh.


1 Comments:

Anonymous michal said...

Powinnas pisac przewodniki dla turystow :-).

3:54 PM  

Prześlij komentarz

<< Home